|
|||||||||
|
|
|||||||||
|
|
||||||||||
|
||||||||||
|
|
|
|
|
|
![]() ![]() |
Już czas kupować nasiona tytoniu i przygotowywać tunele do ich wysiewu, a my nie wiemy, czy uprawa będzie opłacalna. Jakie będą ceny skupu i czy dostaniemy jakiekolwiek dopłaty. Takiego bałaganu nie było od lat – mówią zaniepokojeni plantatorzy. Skąd te obawy? Do końca roku 2009 Unia Europejska dotowała produkcję tytoniu. Dzięki temu europejscy rolnicy mieli szansę konkurować z plantatorami z Chin czy Ameryki Południowej, produkującymi znacznie tańszy surowiec. Unijna dopłata do tytoniu była większa niż cena, jaką polscy rolnicy dostawali za surowiec w punktach skupu. Za kilogram liści w najlepszej klasie, firmy tytoniowe płaciły góra 6-7 zł, tymczasem unijne wsparcie polskim plantatorom dawało ok. 2,4 euro do kilograma, czyli ponad 8 zł (w państwach „starej” Unii rolnicy dostawali jeszcze więcej - ponad 3 euro!). Decyzja o nowym kształcie dopłat na rynku tytoniu zapadła jeszcze w 2003 r., przed przystąpieniem Polski do UE. W listopadzie 2008 roku plantatorzy z całej Unii, w tym i z naszego regionu, protestowali w Brukseli przeciwko zniesieniu dotacji. Nic nie wskórali. - Już teraz połowa tytoniu spalanego przez Polaków pochodzi spoza kraju - mówił nam wówczas Józef Grzyb, prezes Łukowskiej Grupy Producentów Tytoniu. – Zdajemy sobie sprawę ze szkodliwości palenia. Dopóki palenie tytoniu jest jednak legalne i legalna jest jego uprawa, to niech polscy plantatorzy na nim zarabiają. Bez unijnej dopłaty uprawa tytoniu nie będzie opłacalna. A Polska, obok Włoch i Grecji jest jednym z największych producentów tytoniu w Unii. Polscy plantatorzy (zostało ich ok. 15 tys.) obsadzają tytoniem ok. 20 tys. hektarów, produkując blisko 50 tys. ton liści. Lubelszczyzna jest tytoniowym zagłębiem - tu produkuje się ponad 1/3 krajowego surowca. Sadzić, nie sadzić Uprawa tytoniu jest pracochłonna, ale możliwa nawet w niewielkich gospodarstwach i na bardzo słabych ziemiach. Takie gospodarstwa nie mają szans na podjęcie innej opłacalnej produkcji. Nasi plantatorzy zainwestowali w maszyny i urządzenia od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tys. złotych (np. w suszarnie, w tunele do produkcji sadzonek, maszyny do wysadzania roślin i zbioru liści). Często na ten cel zaciągali kredyty. Jak je spłacą? - Dziś startujemy z uprawą w ciemno – podkreśla Józef Grzyb. – Szanse na dopłaty są znikome. W budżecie jest pula środków na dotacje do upraw pracochłonnych, ale nie jest ona wielka i nie tylko tytoniarze chcą z niej skorzystać. Pozostaje nam nadzieja, że przemysł zaoferuje nam wyższe ceny skupu surowca. Grzyb dodaje, że wiele osób „kłują w oczy” rolnicze dotacje, ale przecież korzystają z nich rolnicy w całej Unii. - Na pewno najgorszą sytuacją, jaka może być jest to, że rolnicy z innych krajów Unii Europejskiej dostaną dotacje, a polscy ani grosza - podsumowuje Grzyb. Ministerstwo zaspało Niedawno okazało się, że kilka unijnych krajów potrafiło się zatroszczyć o swoich plantatorów tytoniu, pozyskując unijne fundusze na dopłaty nie związane bezpośrednio z produkcją. Istniała możliwość skorzystania ze wsparcia specjalnego przewidzianego w art. 68 Rozporządzenia Rady (WE) nr 73/2009 przeznaczonego dla wrażliwych sektorów produkcji rolnej, w tym tytoniu. - Przedstawiciele plantatorów tytoniu wielokrotnie zabiegali u ministra rolnictwa o wprowadzenie takiego mechanizmu wsparcia. Dopiero 26 sierpnia 2009 r. minister skierował do unijnego komisarza ds. rolnictwa odpowiednią korektę polskiego programu. Mogliśmy otrzymać 49 mln euro dla rejonów uprawy tytoniu. I co? Polski wniosek został przygotowany nierzetelnie, nie zawierał merytorycznych i przekonywających argumentów. A najgorsze, że został złożony po wymaganym terminie, co przesądziło o jego odrzuceniu ze względów formalnych – denerwuje się poseł Sławomir Zawiślak, członek Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która na kilku posiedzeniach w styczniu i lutym br. zajmowała się problemem tytoniu. Poseł dodaje, że spośród wszystkich krajów, które złożyły wnioski, tylko Polska będzie pozbawiona wsparcia. Rządy Hiszpanii, Włoch, Francji, Węgier i Bułgarii potrafiły zadbać o przyszłość swoich rolników – do nich popłyną unijne pieniądze. Tymczasem w Polsce może dojść do likwidacji uprawy tytoniu, a społeczne i ekonomiczne tego skutki będą nieodwracalne. Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystosowała do rządu specjalny dezyderat w sprawie rynku tytoniu. Jakie będą efekty, jeszcze nie wiadomo. |
|
||||||||||||||
|
plantator tytoniu Danka plantator |
|
| ||||||||||||||||||||||||||||