Rozgrywki męskiej Superligi wchodzą w decydującą fazę. Akademia Zamojska rozegra jeszcze sześć meczów. Zespół z Zamościa ma czternaście punktów przewagi nad strefą spadkową, w której znajdują się Olimpia Grudziądz i KTS Gliwice. Drużyna prowadzona przez menedżera i trenera Piotra Kostrubca rozegrała jeden mecz więcej niż ekipy z Grudziądza i Gliwic, zatem – mimo teoretycznie sporej przewagi punktowej – nie może być pewna tego, że w następnych rozgrywkach nadal będzie występowała w Superlidze. Nieco mniej zamościanie tracą do czwartego miejsca, a więc strefy Final Four Superligi. Różnica wynosi siedem punktów, ale może się zmniejszyć, bo zajmujący czwartą pozycję KS Olesno rozegrał jeden mecz więcej niż zamościanie.
– Jesteśmy na takim etapie sezonu, w którym każdy stara się wykorzystać swój największy potencjał kadrowy. W tych najbliższych meczach zespoły będą się starały wystawić do rywalizacji swoje najsilniejsze składy. Nawet te teoretrycznie najsłabsze drużyny będą sięgać po Azjatów. Mieliśmy ostatnio bardzo dobry okres. Mam nadzieję, że jeszcze zdołamy „ugrać” parę punktów, by zapewnić sobie utrzymanie w Superlidze na kolejny sezon – mówi Piotr Kostrubiec.
W piątek, 28 lutego o godz. 15 Akademia Zamojska zagra na wyjeździe z zajmującym ostatnie miejsce KTS Gliwice. Mecz będzie transmitowany „na żywo” przez TVP Sport.
– Czeka nas bardzo trudny mecz. Zespół z Gliwic na trzy najbliższe spotkania zamierza ściągnąć swoich dwóch najmocniejszych zawodników. Mam przecieki z Gliwic, że przeciwko nam zagrają Grek Ioannis Sgouropoulos i Japończyk Yuto Kizukuri. Nasi najbliżsi rywale chcieliby wygrać te trzy mecze, każdy za trzy punkty, by pozostać w grze o pozostanie w Superlidze. Jeśli ci dwaj gracze przyjadą do Gliwic, by zagrać przeciwko nam, to możemy mieć tam spore kłopoty. Oczywiście zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by wygrać – mówi Kostrubiec.
Na 2 marca (niedziela) zaplanowana została osiemnasta kolejka, ale tego dnia Akademia Zamojska będzie miała wolne. Mecz tego zespołu z AZS AWFiS Gdańsk został przełożony na 12 marca (środa). – Zmieniliśmy termin tego meczu na prośbę zespołu z Gdańska – informuje Kostrubiec.
W ciągu pięciu dni (od 12 do 16 marca) zamościanie będą zatem musieli rozegrać aż trzy mecze. W piątek, 14 marca (o godz. 18) zmierzą się u siebie z KS Olesno, a dwa dni później (niedziela, 16 marca) zagrają na wyjeździe z KTS Toruń (o godz. 16).
PRZECZYTAJ TEŻ: Tomasovia Tomaszów Lubelski na plebiscytowym topie. O wszystkim przesądzili czytelnicy „Kroniki Tygodnia”
W szesnastu dotychczasowych meczach Akademia Zamojska odniosła dziewięć zwycięstw, a przegrała siedem razy. W rundzie rewanżowej zdobyła siedem punktów w pięciu meczach. W meczu szesnastej kolejki przegrała w Zamościu 0:3 z zespołem Orlicz 1924 Suchedniów.
– Rywale z Suchedniowa zrewanżowali nam się za porażkę 1:3 u siebie w pierwszej rundzie. W naszym zespole tym razem nie mogli zagrać Węgier Adam Szudi i Szwed Hampus Ake Hannes Soderlund. Zagraliśmy va banque, wystawiając na pozycję numer jeden Jana Zandeckiego. W Suchedniowie zaczął mecz od zwycięstwa po tie-breaku nad Jeongwoo Parkiem. Liczyliśmy na to, że znów sobie z nim poradzi. Tym razem Koreańczyk okazał się lepszy. Nie musimy jednak wstydzić się tej porażki z Orliczem. Kilkanaście dni później zespół z Suchedniowa wywalczył awans do Final Four Ligi Mistrzów, w którym będzie rywalizował z Bogorią Grodzisk Mazowiecki i dwoma rywalami z Niemiec. W pierwszym meczu ćwierćfinałowym w Suchedniowie Orlicz przegrał 0:3 z bardzo mocnym zespołem z Działdowa. W rewanżu w Działdowie sensacyjnie wygrał 3:0 i awansował do kolejnej fazy rozgrywek dzięki korzystniejszej różnicy „małych” punktów. Przeciwko nam zagrał w tym samym składzie, co w Działdowie – mówi Kostrubiec.
Orlicz zastopował Akademię Zamojską, która wygrała wcześniej trzy kolejne mecze – 3:2 na wyjeździe z Polonią Bytom, 3:1 u siebie z Dolidami Białystok i 3:2 w Grudziądzu z tamtejszą Olimpią. W meczach z Polonią i Dojlidami w zamojskim zespole zagrali Piotr Chodorski, Adam Szudi i Hampus Ake Hannes Soderlund. W Grudziądzu naszą drużynę reprezentowali ci sami zawodnicy, którzy później zmierzyli się z Orliczem – Chodorski, Zandecki i Czech Michal Obeslo.
NIE PRZEGAP: Nowe wydanie "Kroniki Tygodnia" od 25 lutego w sprzedaży! Sprawdź, o czym piszemy
– W Bytomiu za silny dla naszych zawodników okazał się Szwed Viktor Brodd, który wygrał z 3:0 z Chodorskim i po tie-breaku z Szudim. Na szczęście w decydującym meczu Chodorski zrewanżował się Patrykowi Zatówce za porażkę z nim w meczu pierwszej rundy, w Zamościu. Świetnie spisaliśmy się w spotkaniu z Dojlidami. Chyba nikt nie przewidywał, że drużynę z Białegostoku ogramy za trzy punkty. Do naszego sukcesu w największym stopniu przyczynił się Szudi, który wygrał dwa pojedynki, w tym ten drugi, po tie-breaku z dużo wyżej notowanym Japończykiem Asuką Machim. Z kolei Soderlund pokonał 3:1 Konstantinosa Angelakisa, który wcześniej był naszym zawodnikiem. W meczu z Olimpią nawet jeden punkt byłby dobry, tymczasem zdobyliśmy dwa. Myślałem, że w Grudziądzu wypadniemy dużo gorzej, a odnieśliśmy w pełni zasłużone zwycięstwo. Ważne dla końcowego rozstrzygnięcia było zwycięstwo Chodorskiego 3:0 nad Ibrahimem Gunduzem z Turcji. Nie po raz pierwszy Chodorski pokazał, że potrafi ograć teoretycznie lepszych zawodników, dlatego – wbrew powszechnym opiniom – jego zwycięstwo nad Turkiem nie było niespodzianką – komentuje Kostrubiec.
Napisz komentarz
Komentarze